W latach 60. i 70. władzom bydgoskim i architektom nie brakowało „oddechu”. Urzeczeni gigantomanią postanowili zbudować nad Wisłą drugi Toruń. Pozostałością tych planów jest dzisiejszy nowy Fordon.

Budowa tzw. Wschodniej Dzielnicy Mieszkaniowej w Bydgoszczy od samego początku oparta była o błędne, wydumane założenia. Nikt z decydentów nie zastanawiał się, czy ludzie zechcą tam zamieszkać i czy takie przedsięwzięcie będzie realne. Obywatele mieli tam zamieszkać, bo tak chciała partia.
W latach 60., a zwłaszcza 70. XX w. władzę w Polsce sprawowało pokolenie wyrosłe w obowiązującym od zarania PRL klimacie krytyki wszystkiego, co dawne i burżuazyjne, a jednocześnie w kulcie nieograniczonych możliwości socjalistycznej gospodarki. Kto potrafił wpisać się w ten nurt, mógł liczyć na karierę i zaszczyty. Kontestatorom, a także ludziom zdroworozsądkowym nie było to już dane. Z dzisiejszej perspektywy zdumiewać i zaskakiwać muszą pomysły ówczesnych włodarzy miast, planistów, urbanistów i architektów. Hasła: nowe, nowoczesne, największe lub na miarę naszych czasów otwierały wszystkie drzwi. Nic dziwnego zatem, że planowano powstanie zupełnie nowej, „innej” Bydgoszczy, wzniesionej niemal od podstaw. Miała temu służyć nowa dzielnica, porównywalna wielkością z ówczesnym Toruniem. Na jej teren planowano przenieść centrum miasta, natomiast stare dzielnice, wzniesione w złej, sanacyjnej Polsce czy jeszcze gorzej - przez niemieckich zaborców - miały zostać wyburzone i to w 85 proc! Wielowiekowe doświadczenia przemawiające za tym, że miasto powinno rozwijać się jak słoje na drzewie - wokół najstarszego rdzenia, miano za nic.
Kierunek wschodni
Poszukiwania kierunków dalszego rozwoju Bydgoszczy rozpoczęto w latach 50. ubiegłego wieku. Miasto miało powiększyć się w krótkim czasie wielokrotnie. Oczy jego ówczesnych władz i urbanistów zgodnie skierowały się na wschód. Jednak już w 1961 r. realiści przestrzegali przed kierunkiem rozwoju miasta w stronę Fordonu, z racji przewidywanych problemów komunikacyjnych. Z Czyżkówka, najdalej wysuniętej na zachód dzielnicy Bydgoszczy, do Fordonu jest wszak 18 km.
Nie zostało to wzięte pod uwagę. W 1964 r. Miejska Pracownia Urbanistyczna przygotowała projekt przedstawiający wizję 700-tysięcznej Bydgoszczy jako miasta położonego nad Brdą i Wisłą.
18 maja tego samego roku Wojewódzka Rada Narodowa w Bydgoszczy uchwaliła poszerzenie planu perspektywicznego rozwoju miasta o Fordon. Głównym celem miało być dążenie do tzw. konurbacji bydgosko-toruńskiej. Obydwa miasta miały zbliżać się do siebie. Nowy ośrodek szkół wyższych w Bydgoszczy miał właśnie powstać na wschód od miasta, natomiast w Toruniu planowano budowę nowych obiektów UMK na zachód od centrum, w kierunku Bydgoszczy.
Plany te nabrały realnych kształtów na początku lat 70. Pierwszą w Bydgoszczy fabrykę domów BKB „Wschód” zlokalizowano w bliskim sąsiedztwie Fordonu, który l stycznia 1973 r. został włączony w granice administracyjne Bydgoszczy. W tym czasie oddział Stowarzyszenia Architektów Polskich ogłosił ogólnopolski konkurs na projekt nowego osiedla - wpłynęło 37 prac, 3 z nich otrzymały nagrody, 8 - wyróżnienia. Jury przewodniczyła sama prof. Halina Skibniewska z Warszawy. Pierwszą nagrodę w wysokości 120 tys. zł zdobył zespół projektantów z Katowic.
W latach 60., a zwłaszcza 70. XX w. władzę w Polsce sprawowało pokolenie wyrosłe w obowiązującym od zarania PRL klimacie krytyki wszystkiego, co dawne i burżuazyjne, a jednocześnie w kulcie nieograniczonych możliwości socjalistycznej gospodarki. Kto potrafił wpisać się w ten nurt, mógł liczyć na karierę i zaszczyty. Kontestatorom, a także ludziom zdroworozsądkowym nie było to już dane. Z dzisiejszej perspektywy zdumiewać i zaskakiwać muszą pomysły ówczesnych włodarzy miast, planistów, urbanistów i architektów. Hasła: nowe, nowoczesne, największe lub na miarę naszych czasów otwierały wszystkie drzwi. Nic dziwnego zatem, że planowano powstanie zupełnie nowej, „innej” Bydgoszczy, wzniesionej niemal od podstaw. Miała temu służyć nowa dzielnica, porównywalna wielkością z ówczesnym Toruniem. Na jej teren planowano przenieść centrum miasta, natomiast stare dzielnice, wzniesione w złej, sanacyjnej Polsce czy jeszcze gorzej - przez niemieckich zaborców - miały zostać wyburzone i to w 85 proc! Wielowiekowe doświadczenia przemawiające za tym, że miasto powinno rozwijać się jak słoje na drzewie - wokół najstarszego rdzenia, miano za nic.
Kierunek wschodni
Poszukiwania kierunków dalszego rozwoju Bydgoszczy rozpoczęto w latach 50. ubiegłego wieku. Miasto miało powiększyć się w krótkim czasie wielokrotnie. Oczy jego ówczesnych władz i urbanistów zgodnie skierowały się na wschód. Jednak już w 1961 r. realiści przestrzegali przed kierunkiem rozwoju miasta w stronę Fordonu, z racji przewidywanych problemów komunikacyjnych. Z Czyżkówka, najdalej wysuniętej na zachód dzielnicy Bydgoszczy, do Fordonu jest wszak 18 km.
Nie zostało to wzięte pod uwagę. W 1964 r. Miejska Pracownia Urbanistyczna przygotowała projekt przedstawiający wizję 700-tysięcznej Bydgoszczy jako miasta położonego nad Brdą i Wisłą.
18 maja tego samego roku Wojewódzka Rada Narodowa w Bydgoszczy uchwaliła poszerzenie planu perspektywicznego rozwoju miasta o Fordon. Głównym celem miało być dążenie do tzw. konurbacji bydgosko-toruńskiej. Obydwa miasta miały zbliżać się do siebie. Nowy ośrodek szkół wyższych w Bydgoszczy miał właśnie powstać na wschód od miasta, natomiast w Toruniu planowano budowę nowych obiektów UMK na zachód od centrum, w kierunku Bydgoszczy.
Plany te nabrały realnych kształtów na początku lat 70. Pierwszą w Bydgoszczy fabrykę domów BKB „Wschód” zlokalizowano w bliskim sąsiedztwie Fordonu, który l stycznia 1973 r. został włączony w granice administracyjne Bydgoszczy. W tym czasie oddział Stowarzyszenia Architektów Polskich ogłosił ogólnopolski konkurs na projekt nowego osiedla - wpłynęło 37 prac, 3 z nich otrzymały nagrody, 8 - wyróżnienia. Jury przewodniczyła sama prof. Halina Skibniewska z Warszawy. Pierwszą nagrodę w wysokości 120 tys. zł zdobył zespół projektantów z Katowic.

Z innej bajki
8 kwietnia 1972 r. w salach BWA odbyła się publiczna dyskusja nad zwycięskim planem. Była to wizja szklanych domów i miast-ogrodów. Przy każdej z 20 odrębnych jednostek mieszkaniowych planowano utworzyć wiele różnych obiektów, wkomponowanych w leśne polanki. Dzielnicę łączyć miała bezkolizyjna obwodnica. Architekci wytyczyli szeroki 100-metrowy pas pod połączenia drogowe, kolejowe i tramwajowe. W środku osiedla miało powstać wielkie centrum handlowo-usługowo-kulturalne z hotelem, kinem, teatrem i aż 7 szpitalami. Na skarpie planowano postawić kolejny wielki pomnik walki i męczeństwa. Wokół Starego Rynku w Fordonie pozostać miała tylko najcenniejsza zabudowa, uzupełniona drapaczami chmur, jak wówczas mówiono, czyli wieżowcami liczącymi 22 i 24 piętra (do wyburzenia przeznaczono, m.in., więzienie i obecny kościół św. Jana).
Szczegóły planu, przyjmowane przed laty z euforią, dziś wydają się być wyjęte z innej bajki: drogi miały być usytuowane 2 m poniżej poziomu budynków, by można było dostawać się do nich tunelami, w zewnętrznych filarach miały jeździć windy, a na 5. i 10. piętrze znajdować się miały pasaże komunikacyjne wiodące do kiosków, pralni, przedszkoli. Planowano, że pojawią się: osiedlowa telewizja, zbiorcze kanały wszystkich instalacji, a także nowoczesny system postojów samochodów poza blokami.
Już w lipcu 1972 r. powołano Zakład Studialno-Badawczy przy Bydgoskim Kombinacie Budowy Domów, w którym główną kadrę stanowili twórcy nagrodzonej koncepcji: Jerzy Szaflarski, Aleksandra Lekka, Aleksander Gałkowski i Stanisław Smolarski. Dołączył do nich Grzegorz Chodkowski z Politechniki Warszawskiej. W styczniu 1973 r. przystąpiono do przygotowania pierwszego etapu planu, zakładając, że we Wschodniej Dzielnicy Mieszkaniowej, zwanej też Fordon-Brdyujście, zamieszka 160 tys. osób, a dodatkowo znajdą się tam ważne dla całego miasta obiekty komunalne - np. oczyszczalnia ścieków i elektrociepłownia. Chciano, aby wschodnia dzielnica była powiązana z następną - wznoszoną na obszarze od Myślęcinka do Maksymilianowa, którą miało zasiedlić w przyszłości około 120 tys. mieszkańców. Konkretny plan zakładał trzy etapy budowy: do 1984 r. - dla 40 tys. osób, 1985-1990 - dla kolejnych 40 tys. mieszkańców (całość tzw. tarasu dolnego) i po 1990 r. - tzw. taras górny (na skarpie) dla kolejnych 80 tys. mieszkańców.
Tempo Pstrowskiego
W 1975 r. plan zatwierdziła Miejska Komisja Urbanistyczno-Architektoniczna. Pierwsze wykopy pod fundamenty planowano na 1977 r. Rok później miała być gotowa oczyszczalnia ścieków, trzy lata później - elektrociepłownia, przy której planowano usytuowanie wielkiego kombinatu szklarniowo-rolniczego. Co roku planowano oddawać do użytku 20 tys. mieszkań. W tym tempie całość miała powstać w osiem lat. Obawiano się jedynie tempa tzw. budownictwa towarzyszącego. W połowie wysokości skarpy powstać miała widowiskowa droga tzw. wolnego ruchu turystycznego, stanowiąca początek 40-kilometrowej turystycznej obwodnicy Bydgoszczy, wiodącej przez park w Myślęcinku do Koronowa. Z kolei nad Wisłą po obu jej stronach zapowiadano 160-200 ha terenów rekreacyjnych z boiskami, kortami, parkami i basenami.
Plan zakładał poprowadzenie po obu stronach osiedla przelotowych szos: F83 z Poznania do Gdańska i T81 z Warszawy do Szczecina. Dodatkowo nowe miasto ze światem miały łączyć dwie trasy: jedna wzdłuż projektowanego nowego Kanału Bydgoskiego od Osowej Góry poprzez Czyżkówko i dalej pod myślęcińską skarpą przez Fordon do Wisły, a także przez nowy most, wybudowany na Brdzie wzdłuż toru regatowego. Szybka kolej miejska mieścić się miała w wykopie na wydzielonym torowisku z przystankami co 500 m. Pierwsza linia prowadzić miała z dworca Bydgoszcz Główna przez ulice Przemysłową i Witebską do starego Fordonu. Kolejna - odnogą od torów na Gdańsk przez Myślęcinek do starego Fordonu. Skrajem miasteczka akademickiego planowano poprowadzenie dwóch linii szybkiego tramwaju w kierunku osiedla Błonie: jednej przez Myślęcinek, drugiej przez Kapuściska.
Klapa
Koniec dekady Gierka ujawnił jednak w całej krasie niemoc socjalistycznej gospodarki. Już u progu budowy drugiego Torunia trzeba było zmieniać technologię wielkiej płyty na szczecińską, bowiem bydgoskie moce przerobowe okazały się niewystarczające. Jesienią 1982 r. nadal bez oczyszczalni, elektrociepłowni, kolei, tramwaju i tzw. obiektów towarzyszących oddano do użytku pierwsze bloki.
Mimo to władze nadal szczyciły się rozmachem zmodyfikowanej już w stosunku do pierwotnych planów inwestycji. „Na obszarze 3670 ha stanie 11 szkół podstawowych, 23 przedszkola, 10 żłobków, 6 domów kultury, 3 biblioteki, 4 przychodnie, 5 aptek, 8 urzędów pocztowych, 7 szpitali, sieć placówek handlowych i gastronomicznych, wielki park wokół sztucznego jeziora” - zapowiadano.
Na osiedlowych zebraniach pierwsi szczęśliwcy, którzy zamieszkali w nowym Fordonie, wytykali z kolei, że w planach nie ujęto ani teatru, ani kina, ani choćby jednej szkoły średniej! Śmiano się, że najbliższym kinem będzie... „Pomorzanin” na Gdańskiej. Okazało się ponadto, że nie można odbierać programu telewizyjnego z powodu zakłóceń i potrzebna będzie budowa osobnego masztu. Nie było linii telefonicznych, garaży, w kranach często brakowało wody. Korzystanie z komunikacji miejskiej (jedna linia pośpieszna i jedna zwykła) było prawdziwym horrorem, nawet w niedziele, gdyż nikt nie przewidział, że mieszkańcy będą chcieli chodzić do... kościoła. Zderzenie wizji z rzeczywistością okazało się jeszcze gorsze niż najwięksi pesymiści przypuszczali.
Z drapaczami chmur
W czasach PRL-u planowano bardzo na wyrost rozbudowę także innych miast w naszym regionie. W Toruniu zapowiadano wzniesienie osiedla Podgórz na 100 tys. mieszkańców. Według zapowiedzi z 1977 r., Grudziądz w 2000 r. liczyć miał 230 tys. mieszkańców, dla których planowano budowę nowych osiedli.
Podobnie miało być we Włocławku i Inowrocławiu. Bydgoszcz, Toruń i Inowrocław miały przestrzennie zbliżać się do siebie, by w efekcie zrosnąć się w jedną aglomerację, dla której planowano wybudowanie pośrodku, na terenie Puszczy Bydgoskiej, wielkiego lotniska międzynarodowego. W miastach regionu pojawić się miały „najwyższe budynki mieszkalne w Polsce”. W Bydgoszczy np. planowano w 1972 r. wzniesienie 32-piętrowego giganta u zbiegu ulic Skłodowskiej-Curie i ówczesnej Szerokiej.
Tekst
Krzysztof Błażejewski
Express Bydgoski
Zdjęcia
Archiwum APiF/Radosław Sałaciński
| < Poprzednia | Następna > |
|---|
