piątek, 10 września 2010
   
Text Size
Reklama

Wyszukiwarka

Po pierwsze: nie szkodzić

Parki w Ostromecku i Lubostroniu zachwycają, a... parki Samostrzela, Osówca, Potulic i Słupowa, niestety, umierają. Niedawno rozstrzygnięto konkurs na Najpiękniejszy Polski Park'2009 organizowany przez firmę Briggs & Stratton. Pierwsze miejsce jury przyznało Parkowi Skaryszewskiemu w Warszawie. Drugie miejsca zajął park w Ostromecku.
 
- Cieszymy się bardzo się w tego wyróżnienia - zdradza Zbigniew Pałka, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska UM w Bydgoszcz. - Firma, organizująca konkurs produkuje silniki spalinowe do kosiarek. Projekty oceniało bardzo profesjonalne jury, za udział nie trzeba było płaci. Miasto otrzymało w nagrodę 2 tysiące złotych i kosiarkę. - Jeszcze nie zdecydowaliśmy na co wydamy pieniądze. Chcemy, żeby to był jakiś symbol tej nagrody; może mała architektura, a może jakieś szlachetne drzewo, na przykład dąb - zastanawia się Zbigniew Pałka.
Park w Ostromecku składa się z dwóch części: ogrodu włoskiego i parku w stylu angielskim. Zaprojektowane zostały przez słynnego Josepha Petera . - Zieleń została znakomicie wkomponowana w elementy krajobrazu - tłumaczy Olga Romanowska-Grabowska, były wojewódzki konserwator zabytków, ekspert ochrony zabytkowej zieleni. - Pierwszą zasadą obowiązującą przy restauracji każdego parku jest: nie szkodzić. Nie da się przecież powrócić zieleni do pierwotnego wyglądu. Olga Romanowska-Grabowska podkreśla, że park w czasach PRL-u, został bardzo niefortunnie podzielony np. istniejące korty tenisowe przydzielono szkole oraz wydzielono odrębny zespół ogrodowy z folwarkiem. Pakowi zatem, trzeba było nadać spójny charakter. Następnie należało usunąć stare, obumierające drzewa, oczyścić stawy i połączyć je angielską rzeczką. - Kiedyś stawy istniały dzięki deszczówce i naturalnym ciekom wodnym, ale budowa drogi spowodowała, że zaczęły wysychać. Trzeba więc było wykopać studnię - mówi Olga Romanowska-Grabowska. - Cieszę się, że udało się zachować wszystkie elementy zabytkowe tego parku. Wiele lat ciężkiej pracy przyniosło znakomite rezultaty. Podobnym sukcesem zakończyły się prace prowadzone w Lubostroniu. Choć niewiele brakowało, by neoklasycystyczny pałac stał w "szczerym polu".

- Park, który w tym samym stylu zaprojektował znany architekt krajobrazu Teichert, miał pecha - wyjaśnia Olga Romanowska-Grabowska. - Administrator zespołu uznał, że park jest barokowy i zaczął go zmieniać. Wykopał staw. W ten sposób odwodnił stary ogród. Najbardziej wartościowe drzewa zaczynały umierać. Wstrzymano prace i uratowano starodrzew. Dziś, już o tym nikt nie pamięta. Nikt też nie pamięta o innych, przed laty, wspaniałych parkach położonych w podbydgoskich miejscowościach. W Samostrzelu istniał jeden z najpiękniejszych w regionie parków. Obecnie włoskie ogrody giną razem z pałacem. Przypomnimy, że zabytek został przekazany wojsku, miał służyć oficerom NATO. Jednak, bankrutująca spółka Military Hotels wystawiła go na sprzedaż. Nikt nie zdecydował się go kupić(choć cena wywoławcza wynosiła tylko 8 mln zł). O przejęcie zespołu nadal zabiegają spadkobiercy jego właścicielki Marii Bnińskiej. Podobnie niszczeją starodrzewy w Potulicach, Osówcu, Słupowie koło Mroczy (projektu bydgoskiej pracowni Larassa) i Kawęcinie.
- Wiele zespołów pałacowo-parkowych położonych wokół Bydgoszczy przejęła Fundacja Potulickich. Niestety, o zabytkową zieleń, niewielu użytkowników dba, bo je tylko dzierżawi - uważa Olga Romanowska-Grabowska. - W Kawęcinie w parku pasą się krowy...
 

Tekst
Hanna Walenczykowska
Express Bydgoski

Zdjęcia
Archiwum APiF/Radosław Sałaciński

Dodaj do:

Facebook    Wykop   
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj RSS
+/-
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
 
Follow us on Twitter