Remont ulicy Bydgoskiej, bulwar nad Wisłą i centrum kultury w synagodze będą zwiastunem rewitalizacji?- To miasto musi wziąć na siebie ciężar rozpoczęcia rewitalizacji tej dzielnicy - mówi radny JAROSŁAW KUBIAK, przewodniczącym Rady Osiedla Stary Fordon.
Jak Pan sobie wyobraża stary Fordon za dwadzieścia lat. Czy będą tu zaglądać mieszkańcy nowej części osiedla?
Chciałbym, by spełniła się wizja architektów, którzy życzą Fordonowi takiego sukcesu, jaki stał się udziałem krakowskiego Kazimierza. To naprawdę może być miejsce magiczne. Jeśli uda się przygotować program rewitalizacji i wcielać go konsekwentnie w życie, taki scenariusz jest prawdopodobny. Jednak nie spodziewam się tego, by inicjatywa mogła wyjść wyłącznie od mieszkańców.
Co konkretnie mogłoby stać się impulsem do zmian?
Trzy rzeczy są kluczowe. Pierwsza to przywrócenie historycznego wyglądu ulicy Bydgoskiej. Przypomnę tylko, że kiedyś była ona wizytówką miasteczka. Umieszczano ją na widokówkach. Kibicuje też fundacji Yakiza, która stara się krok po kroku zaadaptować starą synagogę na centrum kultury. Jeśli ono ruszy, zacznie przyciągać bydgoszczan, a może nawet mieszkańców aglomeracji. Wielu z nich po projekcji filmu, przedstawieniu, koncercie czy wystawie chętnie wybierze się na kawę albo lampkę wina. To będzie szansa dla osób, które zastanawiają się nad otwarciem kawiarni lub restauracji. Kluczowe w tym wypadku będzie też uporządkowanie terenów wzdłuż Wisły. Promenada zachęcająca do spacerów i dająca możliwość cumowania niewielkich jednostek - na przykład tramwaju wodnego lub żaglówek - też stymulowałoby ożywienie Fordonu. To zadanie musi wziąć na swoje barki miasto, które nie powinno czekać na prywatnego inwestora.
Czy Rynek powinien stać się strefą ruchu pieszego?
Niekoniecznie. Jednak ruch kołowy w tym miejscu powinno się ograniczyć. W tej chwili bardziej przypomina ono parking. Mam wrażenie, że drogowcy skupili się wyłącznie na budowie nowych ulic, zupełnie zapominając o miejscach postojowych. Zresztą nie jest to tylko problem starej części dzielnicy, ale całego Fordonu. Wystarczy zobaczyć, co dzieje się popołudniami na wąskich uliczkach przy blokach na Przylesiu lub Tatrzańskim.
Urbaniści sięgają w swoich planach daleko w przyszłość. Wierzy Pan, że doczeka się przedłużenia ulicy Akademickiej do Wyzwolenia i zbudowania tam torowiska tramwajowego?
Ta koncepcja ma około trzydziestu lat, tyle co ja. Należę do optymistów, dlatego mam nadzieję, że kiedyś moje wnuki przyjadą do mnie tramwajem. Wielkim sukcesem będzie jednak samo doprowadzenie torowiska nawet do nowej części Fordonu.
Tekst
Michał Sitarek
Express Bydgoski
Zdjęcie
Marek Chełminiak
Express Bydgoski
| < Poprzednia | Następna > |
|---|
