czwartek, 11 marca 2010 15:35
Dwa oddziały w szpitalu im. Biziela będą zamknięte z powodu grypy jelitowej aż do odwołania. Jej ofiarą padli pacjenci „Biziela”, szpitala dziecięcego i szpitala płucnego. Na razie grypa żołądkowa ominęła Centrum Onkologii w Fordonie.

Oddziały kardiologii oraz alergologii Szpitala Uniwersyteckiego im. Biziela zostały zamknięte przed nowymi pacjentami. Wprowadzono tam również zakaz odwiedzania chorych. - Nowi pacjenci trafią do innych placówek. Natomiast planowe zabiegi zostaną przełożone - wyjaśnia Kamila Wiecińska, rzeczniczka bydgoskich szpitali uniwersyteckich.
- Oddziały będą tak długo zamknięte, aż nie będzie nowych zachorowań. W „Bizielu” mamy dwa nowe przypadki. Nie ma większego sensu robić badań tym osobom, bo tego typu zachorowania przebiegają łagodnie i szybko mijają - informuje Arkadiusz Kuziemski, szpitalny epidemiolog i jednocześnie powiatowy inspektor sanitarny.
Na oddziałach zachorowało blisko trzydziestu pacjentów. Podobna sytuacja jest w Wojewódzkim Szpitalu Dziecięcym i szpitalu płucnym, w których przebywa podobna liczba chorych. - Na szczęście, u nas nie ma żadnych problemów. Dotychczas nie musieliśmy zamykać oddziałów. Mamy nadzieję, że tak będzie nadal - mówi Wiesława Windorbska, dyrektorka ds. medycznych Centrum Onkologii w Bydgoszczy. Lekarze tłumaczą, że grypa jelitowa jest nieżytem przewodu pokarmowego, wywołanym przez wirusy. Najprawdopodobniej ich ofiarą byli strażacy ze szkoły podoficerskiej na Glinkach. Niedawno część z nich narzekała na dolegliwości żołądkowe. Następnego dnia u większości objawy ustąpiły.
- Oddziały będą tak długo zamknięte, aż nie będzie nowych zachorowań. W „Bizielu” mamy dwa nowe przypadki. Nie ma większego sensu robić badań tym osobom, bo tego typu zachorowania przebiegają łagodnie i szybko mijają - informuje Arkadiusz Kuziemski, szpitalny epidemiolog i jednocześnie powiatowy inspektor sanitarny.
Na oddziałach zachorowało blisko trzydziestu pacjentów. Podobna sytuacja jest w Wojewódzkim Szpitalu Dziecięcym i szpitalu płucnym, w których przebywa podobna liczba chorych. - Na szczęście, u nas nie ma żadnych problemów. Dotychczas nie musieliśmy zamykać oddziałów. Mamy nadzieję, że tak będzie nadal - mówi Wiesława Windorbska, dyrektorka ds. medycznych Centrum Onkologii w Bydgoszczy. Lekarze tłumaczą, że grypa jelitowa jest nieżytem przewodu pokarmowego, wywołanym przez wirusy. Najprawdopodobniej ich ofiarą byli strażacy ze szkoły podoficerskiej na Glinkach. Niedawno część z nich narzekała na dolegliwości żołądkowe. Następnego dnia u większości objawy ustąpiły.
Tekst
Włodzimierz Szczepański
Express Bydgoski
Zdjęcia
Archiwum APiF/Radosław Sałaciński
| < Poprzednia | Następna > |
|---|