wtorek, 02 marca 2010 17:00
Zamaskowany napastnik próbował okraść bank w Fordonie. Wyszedł bez pieniędzy, ale brutalnie pobił kasjerkę.

Do napadu doszło około godziny 11:30 przy ul. Sucharskiego na osiedlu Bohaterów. - Zgłoszenie otrzymaliśmy od jednej z pracownic placówki - mówi mł. asp. Paulina Więcławska z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. - Natychmiast na miejsce skierowano grupę dochodzeniowo-śledczą. Okazało się, że do pomieszczenia oddziału banku wszedł mężczyzna. Jak ustalili kryminalni napastnik miał przedmiot przypominający broń. Zażądał wydania pieniędzy. Kiedy spotkał się ze stanowczą postawą kasjerki, kilkakrotnie ją uderzył. Najprawdopodobniej oddał także strzał w powietrze i uciekł. Z banku nic nie zginęło. W czasie napadu w banku nie było klientów. Teraz policjanci przesłuchują świadków, ustalają przebieg i okoliczności zdarzenia. Trwają czynności mające na celu zatrzymanie sprawcy.
Napastnik był ubrany w czarną kurtkę i czarne spodnie i czapkę nasunięta na oczy co komplikuje sporządzenie rysopisu. Kasjerka, która trafiła do szpitala została kilkakrotnie uderzona rękojeścią broni. Po napadzie placówka była nieczynna. Funkcjonariusze zbierali odciski palców i analizowali obraz z monitoringu.
Z ostatnich analiz wynika, że liczba takich zdarzeń drastycznie rośnie. W zeszłym roku policja odnotowała dwa razy więcej tego typu zdarzeń niż w roku 2008. Napastnicy ponad 120 razy terroryzowali pracowników banku. To nie tylko efekt rezygnacji ze stałej ochrony fizycznej.
Według autorów raportu Instytutu Bezpieczeństwa Gospodarczego, który przygotował raport na temat ostatnich napadów za lawinowy wzrost liczby napadów odpowiada kilka czynników. Dołożyć należy też kryzys, złą politykę informacyjną banków oraz niską wykrywalność tego rodzaju przestępstw. Część banków nie posiada również odpowiednich zabezpieczeń technicznych. Rezygnują z zakupu urządzeń wypłacających pieniądze ze zwłoką czasową i oszczędzają na telewizji przemysłowej. Nie śledzi ona okolic banku, a obraz jest często zbyt słabej rozdzielczości, aby można było później opracować dokładny rysopis sprawcy.
W Bydgoszczy w zeszłym roku bandyci obrabowali między innymi oddział Fortis Banku na ulicy Krasińskiego. Wtargnęli w kominiarkach i bluzach. Pistoletami sterroryzowali obsługę. Po wydaniu pieniędzy zbiegli. Nie udało się ich ująć.
Napastnik był ubrany w czarną kurtkę i czarne spodnie i czapkę nasunięta na oczy co komplikuje sporządzenie rysopisu. Kasjerka, która trafiła do szpitala została kilkakrotnie uderzona rękojeścią broni. Po napadzie placówka była nieczynna. Funkcjonariusze zbierali odciski palców i analizowali obraz z monitoringu.
Z ostatnich analiz wynika, że liczba takich zdarzeń drastycznie rośnie. W zeszłym roku policja odnotowała dwa razy więcej tego typu zdarzeń niż w roku 2008. Napastnicy ponad 120 razy terroryzowali pracowników banku. To nie tylko efekt rezygnacji ze stałej ochrony fizycznej.
Według autorów raportu Instytutu Bezpieczeństwa Gospodarczego, który przygotował raport na temat ostatnich napadów za lawinowy wzrost liczby napadów odpowiada kilka czynników. Dołożyć należy też kryzys, złą politykę informacyjną banków oraz niską wykrywalność tego rodzaju przestępstw. Część banków nie posiada również odpowiednich zabezpieczeń technicznych. Rezygnują z zakupu urządzeń wypłacających pieniądze ze zwłoką czasową i oszczędzają na telewizji przemysłowej. Nie śledzi ona okolic banku, a obraz jest często zbyt słabej rozdzielczości, aby można było później opracować dokładny rysopis sprawcy.
W Bydgoszczy w zeszłym roku bandyci obrabowali między innymi oddział Fortis Banku na ulicy Krasińskiego. Wtargnęli w kominiarkach i bluzach. Pistoletami sterroryzowali obsługę. Po wydaniu pieniędzy zbiegli. Nie udało się ich ująć.





Tekst
Michał Sitarek
Express Bydgoski
Express Bydgoski
Zdjęcia
Miłosz Sałaciński
Miłosz Sałaciński
| < Poprzednia | Następna > |
|---|